One-shot: ,,Smakosz jaj wielkanocnych”

Witam! :D
Oto kolejny one-shot… wielkanocny… – trzeba korzystać póki wolne!
Mam nadzieję że was nie zanudzi. ;)
Bo szczerze to jakoś nie wyszło tak za bardzo ,,wielkanocno”… :P
Ale plusem jest to, że jest jednak Julian, który powinien was choć odrobinę rozbawić (muszę w końcu przelać tą kilkudniową głupawę na Juliana) xD
Zapraszam do lekturki i dzielenia się swoimi opiniami! :D

Król Julian

W końcu dwudziesta, ZOO zamknięte!

- Hej Joe, fajne rękawice, babcia ci uszyła? – zaśmiałem się.

- A chcesz poczuć moc uderzenia na swojej twarzy? – warknął, podskakując ku ogrodzenia. Od razu wziąłem nogi za pas! Nie chce wyglądać jak zgnita śliwka.

Kangur zaśmiał się i wrócił do boksowania powietrza. Widzę, że ma mega wyobraźnie. Albo… jest tam niewidzialny worek treningowy. Pingwiny powinny mieć go na oku. Właśnie, a co tam porabiają o tej porze pingwiny?

Wesoło ruszyłem do ich beznadziejnego walącego rybą domu! Jeszcze po drodze każdemu mówiłem:

- Wesołego Jajka Króla Juliana, mordeczki!!!

- Zamknij się! – warknął Pink.

Pff, głupi ptak. Zemszczę się. Albo nie. Dla mnie zemsta jest bez sensu, strata czasu! ,,Pożyczę’’ sobie od niego parę jajochów. Ale będzie jazda!

Wlazłem najpierw wsadzając do ich bazy mój zadek. Pewnie wzdychają na jego widok, jak ja kiedy patrzę na jego odbicie. Taki zadbany, milutki jak pupcia niemowlęcia. Albo jeszcze bardziej milutki!

Wszedłem cały. Ale siedzieli i oglądali jakieś głupawe coś tam, wiadomości, które nie są ważne jak dla mnie. Poza tym facet, który prowadzi ten programik ma beznadziejną fryzurę! A już o twarzy nie wspomnę. Nawet makijaż by mu nie pomógł.

- Co wy oglądacie jakieś głupoty! Wpadł mi do głowy, naprawdę genialny pomysł dzięki… mojemu mózgowi, nie wam. Muszę założyć swój program, na pewno będę miał milion fanów. Ah… – rozmarzyłem się. Zdjęcia ze mną i moim zadkiem, z super podpisem. Nie umiem pisać, ale wymyślę swoje własne literki, dzięki którym będę mógł porozumiewać z moimi poddanymi. Już sobie wyobrażam. Miliardy polubieni na fanpage’u na fejsie. Czemu ja na to od razu nie wpadłem? Ach, no tak. Mój mózg zostawia najlepsze na koniec!

                                               ###

Wciskałem uważnie guziczki na telefonie.

- Maurice, jak tam moje królewskie polubienia? – Odłożyłem na chwilę urządzenie, by nie udusić go na śmierć, kiedy dowiem się ile mam lajków. Mówiłem żeby schudnął to będzie się szybciej ruszał, a ten tłuszcz go spowalnia!

Palczak westchnął i leniwie sięgnął po laptopa, który jakiś człowiek podarował mojemu królestwu. Chwała mu.

- Zobaczmy… – Kliknął coś parę razy. – Piętnaście nowych polubieni strony ,,Król Julian XIII’’ – uniósł prawą brew – Lubi to: Król Julian, Król Julian XIII, Szalony Julian, Mraśny Julian, Król Julek, Kochamy Króla Juliana XIII, Król Julian naszym bogiem, Uwielbiam Króla Juliana, Julian tańczy dla mnie… i założono grupę ,,Nie brunetki, nie blondynki, ja wolę Króla Juliana’’ – spojrzał na mnie.

Przeszedł mnie dreszcz, piętnaście to nawet dobra liczba. Ale muszę mieć miliard!

- Ooo, widzisz?! Wielbią mnie.

- A czy król sam siebie nie wielbi i nie zakłada nowych kont aby polubić swoją stronę?  – spytał, spoglądając na mój telefon.

Zabrałem go szybko. Tylko me oczy mogą wpatrywać się w ten telefon!

- O, patrz! – krzyknąłem i wskazałem palcem w niebo. Dzięki moim genialnym zdolnością do aktorstwa, w sumie to do wszystkiego, uwierzył. Szybko wcisnąłem literki na klawiaturze. Konto założone. Od razu wszedłem na nową stronę. ,,Polub’’. Strona polubiona.

Dźwięk powiadomienia na facebook’u. Maurice spojrzał na stronę.

- Nowe polubienie. ,,Rysiek z klanu’’ lubi to. – Spojrzał na mnie podejrzliwie gdy wpatrywałem się w księżyc.

- Hy?! – zerwałem się – Ry… nie no, to normalnie… serio?! Rysiu jest moim fanem?! Niemożliwe! I popatrz teraz – dodałem post w którym napisałem jakoś ,,O MY GY JA KOCHAM KRÓLA JULIANA’’ szlag by to trafił, bo nie umiem wyłączać Caps’a. – A teraz zobacz na jego profil! Napisał że mnie uwielbia, jak każdy oczywiście, ale to nie ja napisałem, naprawdę nie ja. Nie ja. Poza tym nie będę ci się tłumaczył, bo jestem tu królem!

Podszedłem do Morta i szepnąłem:

- Bierz się do roboty, zakładaj kolejne konta.

Lemurek energicznie pokiwał główką i wziął się do roboty.

Skipper

- Sz-Szefie… – zająkał się Młody, wychylając głowę przez wejście do bazy. Ale nikt nie zwrócił na to uwagi. Wszyscy byli zajęci oglądaniem ,,Gołych Klat Ninja’’, nawet o dziwo Carly to wciągnęło, a zawsze chciała przełączać na te jakieś swoje głupoty. Jakieś ciuszki różowe i inne idiotyczne filmy jakie to kobiety oglądają.

Szeregowy mnie zwołał. Nie zareagowałem, dopóki nie zgasło światło.

- Szlag, w takim momencie! Szeregowy! Co wyście znowu zrobili?! – warknąłem, wstając. – Rico wyrzygaj jakieś światło!

Psychopata szybciutko wyrzygał lampkę. Skierował ją ku najniższemu pingwinowi, stał na drabince, trochę drżał.

- Młody, wszystko w porządku? – zapytała Carly, Rico ,,oświecił ją’’ co ją rozdrażniło. Zabrała wściekła urządzenie i znów skierowała na pingwina.

- M-Musicie to zobaczyć… – Wyszliśmy wszyscy. Naszym oczom ukazał się gigantyczny królik. Kiedy tylko nas zobaczył, zaczął warczeć. Jego białe zęby były przeraźliwe.

- Panowie, chyba mamy problem… – Dziewczyna nawet się już nie przyczepiła, że powiedziałem ,,panowie’’, sama już się czuje jak facet. Dobrze dla nas – nie walają się po całej bazie jakieś kosmetyki, nie boi się nawet ubrudzić. Takie kobiety to ja lubię.

- Trochę… duży… – rzekł Kowalski.

No co on nie powie. Trochę?! Chyba bardzo!

- Panowie, nie możemy dopuścić żeby ten gad ruszył w miasto! Brać go! – krzyknąłem, oddział od razu ruszył na wielkoluda.

- Nawet o tym nie pomyślałem żeby iść do miasta – zaczął słodkim głosikiem mutant, jak malutkie dziecko. Zdecydowanie za słodko. – ale dziękuję. – Ryknął i wziął zamach ogromną łapą.

Kowalski i Szeregowy odpadli. Oboje nieprzytomni. Trzy na jednego – może coś z tego będzie? Nasz ukochany psychopata z wielką chęcią wyrzygał bombę, a zaraz potem kilka kolejnych. Wybuchy jeszcze bardziej zdenerwowały wielkiego puchatego potwora. Szeregowy tak kocha oglądać jednorożce i to właśnie występuje w tej beznadziejnej animacji… tylko w wersji mini. Mogłem się go spytać jak to coś zatrzymać, tylko on jest ekspertem od słodkości. Niestety już za późno. Jeżeli mam być szczery, też chce być nieprzytomny, bo przynajmniej nie musiałbym patrzeć co się teraz dzieje i byłbym w świecie, gdzie niszczę świat. To rozumiem! Ale nie mogę się poddać. Rico sobie poradzi, ale… martwię się o Carly. Może i komandoska, ale najsłabsza z oddziału.

Rozwścieczony królik zrzucił nas siebie. Mnie i Carl odrzuciło daleko od zwierzęcia, a Rico parę centymetrów przed nim. Ten uśmiechnął się i kicną w górę, gdy spotkał się z ziemią, jego prawa łapa przygniotła psychopatę. Zdemoluje nasz piękny Nowy Jork! Pozabija wszystkich! Szlag! My robimy dla ludzi wszystko, a oni dla nas nic. Może czas sobie dać spokój?

- Wszystko w porządku Harris? – pomogłem pingwince wstać.

- Zdziwisz się, ale Harris ma imię! – warknęła. – Ty zostań, ja się zajmę tym zmutowanym czymś, co jest też słodkie!

- Nie ma mowy! Nie dasz sobie sama rady! – Typowa kobieta, myśli że da sobie rade ze wszystkim, ale tak nie jest.

- Bo jestem kobietą? – Spojrzała na mnie wściekłym spojrzeniem. Oho, zaczyna się. Zaraz mnie zwyzywa i będzie chciała pobić, zawsze tak jest, jak zacznę ten temat. Zaczęła mnie szturchać i dawać lekcje, że jak jest babą to nie jest taka słaba. I wszystko jej wolno. A mogła sama stracić przytomność, ja i Rico albo ktoś inny dalibyśmy sobie świetnie radę. – Ty…

Dzięki za to co się przed chwilą stało! Dostała od tego królika pisanką w dziób, w końcu będzie cicho! Właśnie mi o to chodziło.

- Nie skrzecz tak, nawet zająca to drażni. Zajmij się chłopakami. Nie musisz się myć, do twarzy ci. – Ruszyłem ślizgiem brzusznym w stronę miasta.

Już wyraźnie było słychać krzyki człowieków i syreny policyjne. I myślą że są fajni, jak sobie przyjadą i wyciągną broń, i będą gadać ,,Stój bo cię zastrzelimy’’. Gliny to są najbardziej wkurzające. Zając to się jeszcze bardziej rozdrażni.

Skipper… myśl, myśl, myśl! Co by tu zrobić… aha! Zapomniałem o tym. Wyciągnąłem z ,,kieszeni’’ zastrzyk usypiający, dużo płynu… a ta… igła taka… wielgachna…

Już zaczęło mi się wydawać, że ona ożywia i rzuca się na mnie, kłuje po całym tyłku… i to bardzo boli. Pot zaczął mi spływać po dziobie. Ja go nie pokonam, tym bardziej igłą, nie ja nie dam rady…

- Ty chcesz mnie pokłóć?! – wrzasnęło ogromne zwierzę. Wpatrywał się w strzykawkę z przerażeniem. Przynajmniej nie tylko ja się boję tego. – Nie możesz! – warknął i rzucił się na mnie wściekle. Nie udało mi się uciec, królik złapał mnie w swoje ogromne łapy i ścisnął. Zabrakło mi tchu.

Król Julian

Już miałem tysiąc. Mort się postarał, ale niestety i tak nie dostanie stopy. Wszystko było dobrze, dopóki morda nie spadła mu na ziemię. Telefon spadł obok i się rozbił, co mnie rozwścieczyło.

- Mort!!! – wykrzyczałem się na cały głos, cały Nowy Jork usłyszał mój piękny głos. – Coś ty uczynił?! Kto mnie teraz będzie komentował i dawał kciuki w górę?! Zaraz idziemy po telefon, ale sam go odkupisz za te twoje śmierdzące pieniądze ze skarpetek.

- Ale… – zaczął tym swoim denerwującym głosem.

- Morda! Jazda mi, oczywiście ze mną, do miasta! Już!

Dotarliśmy w końcu do miasta. Zaciekawiło mnie to, kiedy Maurice po drodze powiedział mi, że jakiś ,,Tuptuś Puszysty’’ polubił mnie i napisał prywatną wiadomość, gdzie napisał jakim to jestem wspaniałym królem. I nawet ma wszystkie moje zdjęcia! Takiego psychofana to ja rozumiem!

Tylko… tego nie zrobiła moja osoba, ani Morteusz. Czyżby…?

Zatrzymaliśmy się na mnie. Zdenerwowałem się, bo przez tego hamulca oblałem się soczkiem z mango, plasterki z ogórków uciekły mi z oczów, a człowieki biegały i darły się, jak ja, kiedy pierwszy raz poczułem pingwiny. Nigdy nie zapomnę tego bólu nosa…

Jakim prawem mają prawo latać i się tak drzeć? Ja potrzebuję odpoczynku, ciężko dla ich dobra haruje, a oni co? Tylko do pracy chodzą, a do mnie żeby przyjść, to nie.

- Grr, czemu te człowieki tak drą japę?! Mort pójdź i…

- Królu, dlatego! – rzekł Maurice. Jak on śmie mi przerywać?! Ale o tym już pogadamy później. Spojrzałem gdzie wskazywał palcem swoim, którym dubie w nosie, musiałem długo podnosić tą głowę, aż mnie szyja bolała. Nie wypada tak Władcy się przemęczać. No i w końcu dojrzałem jakąś łepetynę. To był królik, który miał tego szefującego w łapie. Chciał mu zjeść głowę. Tylko ja wydaję pozwolenia, kto ma być zeżarty, a kto nie.

- Ej, hańba ci zajęcu! – wrzasnąłem – Jak ty się nazywasz? Bo jakoś sobie nie przypominam, żebyś przykickał po papiery o to, kogo chce się pozbyć z mego królestwa. Hello, to mamy XXI wiek! Są tu papiery z podpisywaniem, a nie… ale gdybyś chciał pozbyć się tego futerka, to zapraszam do mnie, Maurice się tobą zajmie. Marzę o tym, by posiadać tron, taki co ogrzewa mi zadek. Ale jak na razie nie ma chętnych na oddanie futra. Hańba im.

Futrusiowi powiększyły się oczy, wypuścił pingwina z rąk. Ptak wpadł do kontenera na śmieci – już wolę zapach śmieci, niż jakiegoś dorsza. Ale dlaczego ten zajęc się tak na mnie wpatruje?

- Król… Król Julian… Ty jesteś Król Julian?! Ojej! – zaczął się śmiać i podskakiwać, mógłby trochę schudnąć, przez to zmienia się rusza. – Ja się Tuptuś nazywam i mam totalnego fioła na Pana punkcie! Jest Król najlepszy na świecie!

Podszedł do mnie i wyciągnął do mnie łapę. Powoli na nią wlazłem, była taka puszysta.

Skipper

- I co, Staruszku? Sam sobie dajesz ze wszystkim radę powiadasz… – rzekła dziewczyna stojąc nade mną, kiedy udało mi się wyjść ze śmieci. Jaka ona jest denerwująca.

- Akurat powiem ci, że tak. To wszystko było zaplanowane. Wiedziałem że ten Tupter czy Tuptuś, bądźmy szczerzy to debilne imię, jest fanem Ogoniastego… dlatego… coś tam coś tam. Nie musisz wszystkiego wiedzieć to moja słodka tajemnica, Lady. – Poruszyłem brwiami, uśmiechnęła się. – Teraz zobaczymy jak Panienka da sobie radę. – Przerzuciłem ją przez ,,ramię’’ i zacząłem wracać do kontenera. Wyrywała się i piszczała, kazała się puścić, ale że ma malutko siły, jest taką szarą myszką, udało mi się bez problemu wrzucić ją do śmieci.

- O fuuuj, czy tu jest zużyty pampers? Tak, to prawda. FUUJ!

Minęły godziny, zanim udało jej się wygrzebać z tego wszystkiego. Ale przynajmniej miałem dużo zabawnych widoków. Do czasu… kiedy z znikąd pojawił się Bulgot na swoim segwey’u. Spojrzał wściekły na mutanta, który gadał Ogoniastemu same komplementy. Biedny królik, on nie wie co robi i komu to mówi.

- 95, co ty wyrabiasz?! – wrzasnął. – Miałeś zabić pingwiny i zdemolować miasto, a nie zajmować się tym naiwnym stworzeniem!

- Naiwnym? – powtórzył i skupił się na delfinie. Na miejscu Bulgota bym odwołał te słowa. W sumie chciałbym żeby była jakaś nawalanka, tym bardziej z ssakiem, ale może się jeszcze wstrzymam. Ciekaw jestem co wydarzy się dalej.

- Tak! Naiwnym! Rozumiesz to słowo, czy rok tresury i wstrzykiwania ci różnych cieczy na inteligencję, cały czas skupiony na tobie, poszedł na marnię?!

- Nie będziesz obrażał mojego Króla… nikt nie ma prawa obrażać najwspanialszego władcy.

Odłożył Julka na dach budynku i ruszył kickiem do delfina. Ten włączył już wsteczny na swoim segwey’u. Próbował go jakoś uspokoić, przekonywać, dawał mu jaja poozdabiane (w końcu to jego ulubione danie z tego co zauważyłem – jaja wielkanocne – chociaż króliki nie jedzą jajek) nie pomogło. Zjadał je z chęcią, ale nadal szedł zasadzić parę kopów Bulciowi. Chwycił go i rzucał o każdy budynek, każdą drogę asfaltową, chodnik. Reszta się wykrzywiała, ale ja patrzyłem z wielką chęcią na to, co robi mojemu największemu wrogowi. Byłoby dobrze, żeby też Kowalskiemu takie coś zrobić, gdyż nadal rozmyśla o Doris. A nawet nie chce używać jego ,,pamięcio-usuwacza’’ bo jak wszystko jego może się źle skończyć. A tym bardziej nie chce żeby znów był z nami ten głupi Kowalski. Niech już będzie się wymądrzał, to już lepsze niż patrzenie, jak obciąża nas i nie daje żadnych sugestii.

Wyłączyłem całe myślenie i przyglądałem się znęcaniu nad Bulgotem. Piękny widok. Ale mam wrażenie, że zaczynam się zachowywać jak Rico. W każdym razie nie ważne!

Objąłem Carl ,,ramieniem’’, która niestety za każdym uderzeniem Bulgota o coś, wykrzywiała się. Julian kibicował i mówił, co ma uczynić temu ,,rybowi’’, a ja miałem kompletny spokój i dzięki królikowi powoli w głowię zaczęły mi przychodzić nowe pomysły, na nowe sztuki walki…

 

I jak? 
Podobała się? ;)
Udało się Julianowi choć odrobinę was rozbawić? 
I miałam rację z tym, że zepsułam i w ogóle nie przypomina notki związanej z Wielkanocą? :D

Zapraszam do komkowania!

Pozdrowionka, Alex ;*

 

PS. I jeszcze raz Wesołych Świąt Wielkanocnych! :D
Smacznego jajka, samych cudownych dni…
Oraz też mokrego dyngusa! :D

Macie jeszcze link do życzonek słodkiego kurczaczka ^^: KLIKNIJ (Klikajcie w liny xD)

9 Komentarze

  1. Super.
    Rozśmieszyło mnie to z ,,Fanpage’m Juliana XIII :D
    Już tysiak fanów… XD
    Króliczek mutant obsesyjnym fanem Julka, zacne :D
    Przemyślenia Skippa…
    Żeby tylko się nie spełniły, bo inaczej marny los Kowcia ;)
    Co by tu jeszcze napisać…
    Nie wiem, wena mi siadła :D
    Pozdrowionka i miłego dzionka!
    Oraz wenki XD
    Kreska ^^
    Ps: Wesołego Alleluja!

    • Ostatnio cos czytelnikow ubylo, zaszczyt ze chociaz jeden komek… :/
      Dziekuje, ciesze sie ze sie spodobalo ;D
      Postanowilam wlasnie ze od czasu do czasu bede wstawiac takie jednostrzalowce.
      Nastepny bedzie o KoJu (moze mnie nie znienawidzicie za to ;P)
      Nie spotkalam sie zeby gdzies w polskich opowiadaniach pojawialy sie takie paringi wiec dlaczego nie, warto sprobowac ;)
      Dzieki jeszcze raz!
      Pozdrawiam,
      Alex ;D

      • Uuu, KoJu powiadasz?
        Już widzę miny pozostałych pinguinów jak się o tym dowiedzą xD
        Heh, wyobraziłam sobie jak Kowi broniłby Julka przed załągą, a potem plaskacza dostaje xD
        Nie, Kreska, koniec psychicznych myśli, dosyć!xD
        Fajnie, też nie znalazłam żadnego bloga o tym parlingu, chętnie poczytam ;)
        Zawsze musi być ten pierwszy raz, prawda? :D
        Pozdrowionka i dużo, dużo tej koniecznej wenki, bo bez niej ani rusz ;)
        Kreśka xD

  2. SUPER.:) :) :) :).FAJNY POMYSŁ.CZYTAŁAM TWÓJ WCZEŚNIEJSZY KOMENTAŻ NA KTÓRYM ODPISAŁAŚ KRESCE.JUŻ NIE MOGĘ DOCZEKAC SIĘ TWOJEGO OPOWIADANKA O KOJU.A WRACAJĄC DO TEGO.JULIAN MIE ROZŚMIESZYŁ.SORKI ZA KRUTKI KOM.OBIECUJE NASTĘPNYM RAZEM BĘDZIE DŁUŻSZY.:) :) :) :).JUŻ NIE MOGĘ DOCZKEAĆ SIĘ KOLEJNEJ NN.POZDRAWIAM I WENKI DUŻO ŻYCZĘ.
    PINGWINEK.

  3. Cześć Alex!
    Możesz mnie pamiętać z forum pom.pun.pl i wielką prośbę mam do ciebie, bowiem z innymi użytkownikami bierzemy się za reaktywację forum o Pingwinach. Co ty a to? Jesteś za? jeśli tak to wpadaj tu http://skilene.pun.pl/viewtopic.php?id=594&p=2 i wszyscy prosimy o udział w dyskusji. Bardzo byś nam pomogła.
    A tak na marginesie, świetne jest to twoje opowiadanie. Bo jak już zaczęłam czytać to nie mogłam przestać. Najlepszy był ten kawałek z medalionem w tym odcinkowym opku. Ten pingwinek co się chował w szafie, to Skipper prawda?

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.