2. Czuły pocałunek

Skipper

- A idź kobieto stąd jak najdalej! Ja, jakbym był Bulgotem, z wielką chęcią wytępiłbym waszą beznadziejną płeć! Gdzie ja miałem głowę, żeby dodawać kogoś takiego jak ty do mojego oddziału! Kobiety powinny siedzieć w kuchni, a nie zajmować się takimi męskimi sprawami! – krzyknąłem za nią. Usłyszała to, bo od razu zawróciła. Z nerwów była aż czerwona na twarzyczce.

Znamy tą kobietę już trzy lata, nadal potrafi zaskakiwać i jeszcze bardziej zdenerwować. Coś mi się wydaję, że…nasza koleżanka zaczyna mieć ten dzień, jaki miewa co roku. Czyli dwa tygodnie męczenia się przez jej humorki. Patrząc na to wszystko wolę zdecydowanie zostać singlem do końca życia. Nie chcę paść w młodym wieku na zawał z tych wszystkich nerwów, jakie daje nam Carl. Chociaż jest to młoda dziewczyna, dwadzieścia cztery lata, druga młoda osóbka w oddziale po Szeregowym. Taka druga Szeregowa. Młoda i głupiutka. Ale każdy taki był. Oczywiście oprócz mnie, ja byłem wyjątkowy, dorosły psychicznie. Mając dwadzieścia lat zostałem dowódcą. Reszta może mi w to nie wierzyć, dam im taki trening, że zmienią zdanie. Hm, może właśnie tej dziewczynie jest potrzebny ostry trening żeby się uspokoić.

- Ty głupi… gruby…kurduplu! – wrzasnęła, a potem zakaszlała, chyba sobie księżniczka zdarła gardełko. Zaśmiałem się głośno. – Ty nadajesz się do turlania w… – widać, że nie miała pomysłu na odgryzienie się – panierce! Piętnaście osób by się tobą najadało!

Wszyscy popatrzyli po sobie, a ja uderzyłem się skrzydłem w czoło. Bardziej beznadziejnej ,,odgryzki’’ nie słyszałem nigdy. Już zaczyna porównywać wszystko z kuchnią, co wiadomo, że nadaje się do kuchni. W końcu kobieta.

Dalej coś ględziła, ale już nie miałem ochoty jej słuchać. Popatrzyłem porozumiewawczo na Rico, ten ją uderzył, ale nie tak mocno. Z tego, że była dziś naprawdę agresywna rzuciła się na niego, oboje się wywrócili, przez przypadek Rico stanął Ogoniastemu na stopie. Lemur wpadł w szał. Złapał Morta za ogon i uderzył ich obydwoje. Kowalski i Szeregowy oddzielili ich wszystkich, ale Carl jeszcze się rzucała. Teraz już naprawdę wszystko było na poważnie, to wszystko wyprowadziło mnie z równowagi. Złapałem ją mocno za ramiona i mocno potrząsnąłem.

- Uspokój się do cholery! Czy ty musisz każdemu sprawiać tyle trudności?! Nie możesz uspokoić się i zachowywać się jak członek oddziału, a nie jak typowa kobieta, która rzuca się o byle co! Nie pasuje ci to wylatujesz z oddziału! A właściwie zostajesz już wyrzucona! Z nami możesz mieszkać, ale już w oddziale nie jesteś. Nie chce mieć takich ludzi jak ty w oddziale. Zachowujesz się jak dziecko… – spojrzałem jej głęboko w oczy. Było w nich widać, że się tym przejęła. – Ojciec co na to powie? Że jego córka powinna zachowywać się dorośle, a nie jak dziecko. A twoja matka co by na to powiedziała? – Kiedy wspomniałem o matce widziałem po niej, że trafiłem w czuły punkt, ale kontynuowałem dalej. Może jest dla mnie kimś ważnym, ale nie pozwolę sobie na coś takiego. Jak zrozumie to wróci. – Zastanów się co robisz. Myślisz, że jest zadowolona patrząc z góry jak się zachowujesz? Chcesz iść w ślady ojca czy być nikim?

- Em, szefie… – zaczął Kowalski.

- Panowie, zostawcie nas samych – powiedziałem. Wszyscy, oprócz Juliana, wyszli, ale Psychopata wrócił się szybko i zabrał Lemura ze sobą. Zostaliśmy sami. Bez mrugania patrzyliśmy sobie w oczy. Westchnąłem. – Nie chce dla ciebie źle, ale czas w końcu dorosnąć, Carly. Jak żartujemy to żartujemy, ale… no może od razu cię nie wyrzucam, ale zrób sobie od tego parę dni przerwy, co?

Pokręciła przecząco głową, łzy zaczęły jej lecieć. Teraz widząc jak płacze żałowałem, że powiedziałem cokolwiek tej kruszynce. Przytuliłem ją mocno, a ta zaczęła mnie bić. Nie było to mocno.

- Nie płacz… przepraszam, ale sam mam tyle na głowie. – Mogłem mówić co chcę, ale i tak mnie nie słuchała. Biła jeszcze bardziej. – Uspokój się!

Dalej się rzucałą. Od zawsze w głowie miałem pewną myśl, ale bałem się ją wykonać. W końcu zebrałem się na odwagę.

Najwyżej będzie chciała mnie za to zabić.

Przytrzymałem ją za skrzydła i przyciągnąłem do siebie. Nie chciałem jej zrobić krzywdy, nawet słowami. Chce jej pewną rzecz udowodnić. Ostrożnie i delikatnie pocałowałem ją. Włożyłem w to całe serce, jak najwięcej czułości. 

Nie wyszło tak jak chciałam, nie miałam za bardzo wenki. 
Ale dziękuję za pomoc Klaudii (pingwinka) ;)
Jak myślicie jak Carl zareaguje na to wszystko? 
Czy to był dobry pomysł aby ją pocałować? :D 
To tyle na dziś.
Do następnej!
Pozdrawiam, Alex ;*

5 Komentarze

  1. WOW.SUPEEEEEEERRRRRRR.Czytałam ją chyba z 10 razy.Jest wręcz wspaniała.Niemogę doczekać się kolejnych częśći.Mam nadzieję że będą już niedługo.:* :*.
    ,,POZDROWIONECZKA I NIECH JEST Z TOBĄ WENECZKA.”Taki rym mi się zrobił.
    PINGWINEK.

  2. Awww, słodko *w*
    Mimo że uważam obie płcie za równe, teksty podczas kłótni i riposty bardzo mi się spodobały ;)
    Wybacz krótki komek,ale czas mnie goni :)
    Udanych wakacjii, wenki i pozdrawiam!
    Kreska

  3. Cześć!To ja Angelika z bloga pangelika04.Bardzo fajna notka.Płcie powinny być równe!Albo przynajmniej nie powinny się wywyższać.Bardzo ciekawa wymiana zdań pomiędzy Skipper’em a Carly.Wywołałaś na mojej twarzy uśmiech!Duuuuużo weny!Wiem,że jest bardzo potrzebna dlatego jeszcze raz duuuużo weny!
    Pozdrawiam Angelika :D

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.