3. ,,Żegnaj Kowalski”

Carly

To było obleśne. Nigdy się nie całowałam, więc nie umiem. Ale było to dość ciekawe i miłe. Było czuć, że pocałunek był z miłością, nie spodziewałabym się tego po Skipper’ze, on zawsze taki twardziel. Trochę dziwne żeby się tak całować z Szefem, który codziennie działa ci na nerwy.

Kiedy się odsunęliśmy, zauważyliśmy, że cały oddział i Julian, przyglądają się nam zaskoczeni. Po lemurze było tylko trochę widać złość. Zacisnął łapy w pięść. Już powoli szedł w naszą stronę, ale zatrzymał go Rico.

- A więc to tak Carly?! – warknął Julian. – Oddałbym ci wszystkie swoje skarby, kocham cię, a ty zdradzasz mnie z jakimś gburem?!

Nie odpowiedziałam nic. Nie warto kłócić się z idiotą. Nigdy nie byliśmy razem i nie będziemy.

- Szefie…. Wow… – wymruczał Szeregowy. Odwróciłam się do Skipper’a i spojrzałam na niego. Był strasznie zakłopotany i zaczerwieniony.

- Szeregowy przestańcie. To nie tak jak myślicie. Nic tu nie zaszło…to był przypadek.

To nie tak jak myślą? Przypadek? Ach no tak, przecież wywrócił się i pocałował mnie od tak, przypadkiem.

- Coś ty powiedział? – spojrzałam na niego z chęcią mordu, powiedziałam to prawie szeptem. Najpierw mnie całuje, a potem wypiera się wszystkiego? No po nim bym się tego nie spodziewała. – Najpierw mnie całujesz, a potem mówisz że to był przypadek? PRZYPADEK?! IDIOTO TY MNIE WYKORZYSTAŁEŚ! DAJESZ MI JAKĄŚ NADZIEJĘ, A PRZYZNAĆ SIĘ NIE POTRAFISZ, ŻE DO MNIE COŚ CZUJESZ!

- Ja do ciebie nic nie czuję, to ty się na mnie rzuciłaś!

Jeszcze nigdy w życiu nie poczułam takiej złości. Zawsze zwala winę ma innych, ale w takiej sytuacji?! Poczułam ból w sercu, zawiodłam się na nim. Chciało mi się też płakać, ale to nie miejsce i czas na to.

- Ty zakłamany, gruby, idiotyczny… – zacisnęłam dziób, już nie wiedziałam co miałam powiedzieć.

Po oczach było widać, że to go nawet nie ruszało. A mnie to bolało. Gdybym powiedziała jeszcze jedno słowo, na pewno bym się rozpłakała. Czułam jak milion ostrzy wbija mi się w serce, a łzy z całych sił pchały się na zewnątrz. Przetarłam szybko skrzydłami oczy, nie chciałam pokazać słabości. Jego to nie rusza, mnie też nie będzie. Udawanie obojętności nie jest łatwe, ale czasem to trzeba zrobić, dla własnego dobra.

- Już? Tyle? – spytał.

Już nie wytrzymałam. Rzuciłam się i zaczęłam po twarzy okładać go skrzydłami. Gdyby nie Kowalski, który przytrzymał mnie, na pewno wydrapałabym mu oczy.

- Carl, odpuść… on taki jest… – wyszeptał Kowalski do ucha i wzmocnił uścisk.

- Dziewczyno, uspokój się, trochę się opanuj! Jak masz się tak zachować to żegnam! Nawet na oczy mi się nie pokazuj! Wynoś się stąd! – syknął dowódca.

Kowalski

Jeszcze nigdy nie byłem przy takiej sytuacji. Tym bardziej, że w niej jest Szef, który wyszedł na najgorszego faceta na świecie. Nie widzieliśmy wszystkiego od samego początku, ale nie wierzę że Carl wpadła mu w ramiona pierwsza. Po Skipper’ze też bym się tego nie spodziewał. Nie mogę sobie tego wyobrazić, że któreś z nich mogłoby drugiego pocałować. Kłócą się bez przerwy i chyba nienawidzą.

Z miłości do nienawiści?

Parę łez pokapało mi na skrzydła. Carly cicho łkała, delikatnie ją przytuliłem.

- Kowalski, puść ją, niech idzie i nie wraca – rzekł Skipper.

Nie chciałem ją puścić. Jest z nami trzy lata, nagle bęc i nie ma jej nagle w oddziale? Bez niej oddział to nie to samo. Dopóki ona się nie pojawiła, było nudno. Nie chce żeby odeszła, jeszcze w takim stanie. Jest twardzielką, ale niech Skipper czasem pomyśli, ona też ma uczucia. Jest bardziej wrażliwsza od nas, choć czasem jest nieznośna, ale kochana. Najlepsza przyjaciółka, siostra.

Dziewczyna szarpnęła się, ale nie chciałem jej puścić. Trudno było mi ją puścić. Nie chce jej już nigdy nie zobaczyć.

- Puść mnie! – zaczęła się szarpać strasznie, ale tego nie zrobiłem i dostałem parę razy w twarz.

Kiedy udało jej się uwolnić z mojego uścisku wybiegła z bazy, było słychać, kiedy znalazła się na górze wybuchła płaczem. Poszedłem za nią, ale ona szybko oddaliła się od nas ślizgiem. Próbowałem ją dogonić.

- Carl, nie wygłupiaj się, wracaj tu! – zawołałem i znalazłem się tuż obok niej.

- N-nie chce, zostaw mnie. Chce b-być s-ama. – Ledwo co ją zrozumiałem.

- Nie możesz odejść. Nie słuchaj Skipper’a, on po prostu taki jest i tyle. C…-nie dokończyłem. Dziewczyna zepchnęła mnie z drogi i wpadłem do basenu Marlenki.

- Ż-żegnaj Kowalski.

Gdy udało mi się wyjść z basenu, byłem sparaliżowany.

Znam Carly dobrze. Jak coś mówi – robi to, nie odpuszcza. Gdy mówi żegnaj, to żegnaj.

Nigdy już się nie spotkamy. Teraz to ja nienawidzę Skipper’a. Ona sama sobie nie poradzi. Co jeżeli teraz ją ktoś dopadnie i zabije? Bulgot na nas poluje. Czułem pustkę. Tęsknie za Doris, ale za nią jeszcze bardziej. Była dla nas siostrą, a Szef wszystko zepsuł, doprowadził ją do płaczu, zostawił na pastę losu. Nie pomyślał co się może stać…

Skipper

Bałem się przyznać co czuję, wyszedłbym na idiotę. Ale teraz chyba na jeszcze większego. Ale ona wróci, jestem tego pewien, zawsze wraca i nie ma co się przejmować. Da sobie świetnie rade, przemyśli pewne rzeczy i wróci.

Kowalski wrócił do bazy ze spuszczoną głową, rzucił mi dziwne spojrzenie i zamknął się laboratorium, Rico wziął Perky i wyszedł na dwór, a Szeregowy położył się na swojej pryczy i głaskał swojego kucyka.

Westchnąłem. Odwróciłem się na pięcie i ruszyłem do kuchni, zrobić sobie kawy. 

4 Komentarze

  1. SUUUUUUUPCIO.Szczeże wzruszyłam się.Masz talent do pisania nn.Szkoda że Carly odeszła mam nadzieję że wruci.Jestem ciekawa co będzie dalej chociaż się domyślam.
    POZDROWIONKA I WENKA DLA CIEBIE.:* :*.
    PINGWINEK.
    PS:Wstawiaj nn jak najszybciej bo już się niemogę doczekać.Są superowe. :* :*.

  2. O…M…G.Jak przeczytałam tytuł to myślałam,że Carly przyłoży Kowalskiemu i stanie się coś naprawdę okropnego.Ale,że wiem jak bardzo Kowalskiego lubisz to tą opcję oddaliłam…(XD)Oj Skipper ty i twoje nieobliczalne sytuacje.Coś ty narobił xd?!Carly wracaj!W tej chwili,bo jak matkę kocham pójdę tam po ciebie i siłą zaciągne!xd Weny zanadto ci życzę i czasu,bo wiem,że też jest potrzebny.
    Pozdrawiam Angi :*

  3. UPS! Się porobiło…
    W sumie to wina Skippera i powinnam go za to nienawidzić, ale nie mogę.
    Jakoś tak mi go żal.
    Podejrzewam, że naprawdę czuje coś do Carly, tylko nie potrafi się do tego przyznać. Albo wstydzi się tego, tylko nie wiem jeszcze dlaczego. ale Kate to rozkmini!
    Strasznie jestem ciekawa czy Carly wróci jednak do bazy i co dalej będzie ze Skipperem i ich „związkiem”.

  4. Wybacz że ostatnio nie skomentowałam, ale komek nie chciał się dodać ;)
    Notka suuupper!
    Awww, Skipper robi nadzieje! Bidna Carly, a tak się cieszyła…
    Heh, udawane współczucie, tak naprawdę się z tego śmieję xD
    Kowalszczak chyba też do niej coś czuje… Może będą się o nią bić? Nie, tę opcję muszę chyba wykluczyć. Idę snuć podejrzenia :D
    POMzdrowienia i wenyyy :*

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.