8. Co by było gdybym…?

Skipper

Zaczynał się już drugi dzień, a Carly nadal nie otworzyła oczu. Z lekkim uśmiechem na twarzy leżała pogrążona w śnie. Zastanawialiśmy się jak zareaguje kiedy się obudzi. Myślałem też nad tym co jej wtedy powiem, dlaczego nie chciałem się przyznać, że ją darze ją jakimkolwiek uczuciem. Nie lubię tematów miłosnych, wolę takie wojskowe. Ale niestety nic na to nie poradzę, muszę jakoś to z nią wyjaśnić. O ile się z nią dogadam, z TĄ dawną Carly, normalniejszą.

Korzystając z tego, że jestem sam na sam ze śpiącą królewną, usiadłem obok niej wygodnie, tradycyjnie z kubkiem kawy w skrzydełkach.
- Musimy sobie coś wyjaśnić… – zacząłem. – Nie wiem czy to prawda, że ludzie w śpiączce słyszą co się do nic mówi. Nawet nie chce zaczynać tego tematu z Kowalskim, bo skończy się to wielogodzinnym bełkotem, a każdy z nas chce jeszcze żyć – zaśmiałem się pod „nosem”, po czym westchnąłem. Wpatrywałem się w nią i najchętniej robił bym to bez końca. Jest śliczna. - Sama dobrze wiesz, że posiadanie drugiej połówki w wojsku jest trudne. Brak czasu, brak czasu i jeszcze raz brak czasu. Tym bardziej, że… Nie lubię odwzajemnić uczuć. Nie jestem ufny. Hans był moim najlepszym przyjacielem i miałem kiedyś też dziewczynę…ale to ja ją zostawiłem, po prostu zgubiłem jej numer telefonu i tak to się zakończyło, ale wiesz… Chodzi bardziej o Hansa, ekhm. Był moim najlepszym przyjacielem, ale zrobił coś, co sprawiło, że moje zaufanie do innych zniknęło. Emm i tak to było. 

Z trudem zakończyłem ten idiotyczny monolog, chciałem dodać jeszcze jedną rzecz, ale ona chyba o tym wie. Zamyśliłem się, popijając kawę wpatrując się w jeden punkt.

- Hans mi wszystko opowiedział – z zamyślenia wyrwał mnie uroczy głos pingwinki.
- To już praktycznie wszystko o mnie wiesz…dobrze że się obudziłaś. Na samym końcu powiem ci jeszcze jedną rzecz, jaką ode mnie usłyszysz ostatni raz, tak samo jak ostatni raz w życiu mnie zobaczysz – westchnąłem – nie łódź się, że między nami coś będzie.

Spojrzałem na nią. Twarz miała kamienną, ale oczy wszystko zdradzały.
- Przemyślałem to wszystko. Tak samo jak to, że…odchodzę z oddziału i szefostwo oddaję w twoje skrzydła. Chłopaki o niczym nie wiedzą, ale powiesz im… – Dopiłem swój ulubiony płyn, po czym wstałem i spakowałem pare najważniejszych rzeczy. – Żegnaj…
Wyszdłem nie spoglądając nawet na nią.

Carly

Przez chwilę kompletnie nie mogło do mnie dojść co się przed chwilą stało. Jak ja im to powiem, że Skipper odszedł? Ja nawet nie spisze się w roli szefowej. Ja…jak to będzie wszystko teraz wyglądało?
Zaczęłam mieć teraz ogromne wyrzuty sumienia. Gdybym się tu nie pojawiła, wszystko by się potoczyło zupełnie inaczej…

 

Czas dać jakieś znaki życia ;p Przerwa taka od pisania jak reklamy na Polsacie, że aż wstyd! Ale niestety siła wyższa – brak weny, a o chęci do pisania to już nawet nie wspomnę. Teraz jest już odrobinę lepiej, powoli już się rozkręcam ;) 

Zapraszam do komentowania!

10 Komentarze

  1. Mój Boże ty żyjesz!! <3
    Znowu wierzę w dobro xDD
    Z niecierpliwością czekałam na kolejną notkę ^^
    Jeśli chodzi o samą notkę to nie co powiedzieć…
    Skipper odchodzi z oddziału a Carly zostanie przywódcą, no nieźle :0
    Może notatka krótka, ale i tak wierzę, że rozkręcić.
    Pozdrawiam i dużo dużo dużo weny
    ~Tajemniczaa

  2. Jeszcze żyjesz! Jak ja się cieszę! Już nie muszę łkać w kącie… Jaka ulga… Aha, ale pewnie ciekawi cię moja opinia na temat nowego rozdziału. Więc tak. Yhym, yhym. JAK TO MÓJ ULUBIENIEC ODSZEDŁ?! I na dodatek Carly dowódcą… Ciekawe co z tego wyniknie… No nic. Czekam (Z NIECIERPLIWOŚCIĄ) na ciąg dalszy. Pozdrawiam i życzę dużo, dużo, dużo wenki i chęci do pisania, Monia

  3. No wreszcie rozdział, super! Przyznam szczerze, że spodziewałam się, że Carly skoczy Skipperowi do gardła, ale plus za element zaskoczenia. Nie spodziewałam się, że Skipper odda przywództwo. Oby tak dalej, czekam na dalszy rozwój wypadków.
    Powodzenia w pisaniu!
    Eris/Aga

  4. Ja zaskoczyłam was reakcją Carl, a wy mnie komentarzami xD
    Notki tyle nie było, a tu pyk;tego samego dnia komentarz, następnego dnia dwa kolejne…
    A byłam pewna, że za jakiś tydzień ktoś coś napisze xD

  5. Dlaczego ja jeszcze tego nie skomentowałam?! Jak ja mogłam?!

    Do rzeczy.
    Cieszę się, że Carly się obudziła.
    I cieszę się też, że powiedział jej o sowim uczuciu.
    Ale dlaczego na wszystkie świętości tej ziemi ten idiota zamierza odejść z oddziału?!
    Ja się na to nie zgodzę. Ani mi się waż Skipper!
    A ty Aleksandro wymyślaj ciąg dalszy i to w tempie ekspresowym, bo chcę wiedzieć co dalej. I jeśli dobrze myślę to nie tylko ja.

  6. Chwila moment…Skipper?TEN Skipper?Odchodzi?!Co?!Jak może! Nie wierze! WRACAJ! Nie możesz ich tak zostawić! Wracaj…
    xD
    Ale tak na serio:
    Pieseł WoW lubi to opowiadanie.WoW.Opowiadanie.Wow.
    No może nie tak na serio xD
    Ale ja bardzo się cieszę!^^
    W końcu dodałaś!Długo czekałam żebyś coś dodawała! I jest! Jak mam być szczera to takiego zwrotu akcji się nie spodziewałam.Kto wie może niedługo nieprzewidywalnością dogonisz nawet mnie?;)

    POZDRAWIAM ANGELA :0

  7. Boże wreszcie mogę wstawić ten komentarz! Internet mi tak straszliwie nawalił, że myślałam, iż zaraz w domu bez niego skonam! Wracając do tematu… wymyślałam komentarz pół godziny, był taki piękny, miał być 21 listopada mniej więcej o godzinie 20:00, przeczytałam 2 razy czy nie ma błędów, myślę sobie ucieszysz się, wreszcie wciskam przycisk opublikuj komentarz… i się zesrało. Przepraszam za słownictwo, ale tak się wściekłam, że masakra. Co do rozdziału jest jak zwykle cudowny, potrafisz pisać tak, że ciągle chce się więcej. Tylko jak Skipper mógł odejść??? Mam nadzieję, że stanie się coś, aby jednak wrócił… nie wyobrażam sobie tego oddziału bez niego! Ale w sumie może właśnie o to chodzi.. zaskoczenie w 100% czekam co dalej!!! Pozdrawiam cieplutko weasleyginny.simplesite.com

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.